Dziewczyna z Głębin

19 listopad 2017 (niedziela) godz. 14:00 kup bilet

Magdalena Śliwka



Ziemia to Błękitna Planeta, w 70% pokryta morzem. Wystarczy zejść pod lustro wody, by odkryć inny świat. Pełen sekretów i zagadek. Niezbadany. Spotkać tam można dziwne zwierzęta oraz ślady ludzkiej historii. Rąbka tajemnicy uchyli nam nurkująca kobieta Magdalena Śliwka.

Schodząc pod wodę stajesz się częścią niesamowitego świata, w którym niemal wszystko, co widzisz i czego doświadczasz - robisz po raz pierwszy. W czasie tego spotkania zapewne zadasz sobie pytanie czy chcesz zobaczyć żółwia morskiego, rekina czy ośmiornicę w jej naturalnym środowisku? A może spodobają Ci się podwodne jaskinie lub zatopione wraki? To prawda, że wodne środowisko jest jednym z najbardziej nieprzyjaznych dla człowieka, że ciśnienia kilkaset metrów pod wodą doświadczyło mniej osób niż spacerowało po Księżycu, że woda broni dostępu do swoich najcenniejszych i najbardziej kolorowych skarbów… a jednak udaje się nam, ludziom, pod wodą funkcjonować. Podróżując w podwodny świat podróżujemy jednak przede wszystkim w głąb samego siebie. Kto wie co tam znajdziemy?

Magda, kocha naturę i podróże, odkrywanie nowych obszarów (bardzo głęboko pod wodą, bardzo wysoko w górach). Podróżowanie jest jej największą pasją, najlepszą szkołą i jedynym uzależnieniem. Odwiedziła niemal 50 krajów. Kolekcjonuje kolczyki i wspomnienia. Próbuje fotografować ludzi w ich świecie. Uważa, że spotykanie ludzi w czasie długiej podróży to najwspanialsze co może nas spotkać.

Prowadzi Everyday Club, Łączy nas zdrowy styl życia, właściwe odżywianie i suplementacja oraz aktywność fizyczna. Modelujemy nasze sylwetki, odzyskujemy energię i radość życia. Wspierając zdrowie fizyczne i psychiczne – rozwój osobisty oraz umiejętności zadbania o swoje finanse umożliwiamy prowadzenie świadomego oraz szczęśliwego życia.

Aby każdy dzień był wyjątkowy!

Gwiezdne wyprawy po Mlecznej Drodze. Astronomiczna pasja i piękno nocnego krajobrazu. Terapeutyczna ciemność i wsparcie dla nieba.

19 listopad 2017 (niedziela) godz. 16:00 kup bilet

Edyta Maria Wyban i Pavol Ďuriš





Zadzieramy głowy do góry i jesteśmy z tego dumni. Mieszkamy pośród gwiazd, mgławic, galaktyk, planet.

Czy ciemność sprzyja zdrowiu i czy można dzięki niej przedłużyć swoje życie? Czy światło może zaśmiecać? Dlaczego ciemność, która jest kobietą bywa najlepszą terapeutką? Bać się nocy czy ją podziwiać? Które receptory ludzkiego oka odpowiadają za widzenie w ciemności? Jak powinno wyglądać prawidłowe oświetlenie? Jakie darmowe słuchowiska radiowe oferuje bieszczadzka, nocna cisza? Czym jest dla nas nocne życie?

Czy po niebie można ot tak, zwyczajnie podróżować wyznaczoną trasą Mlecznej Drogi? Gdzie można zamówić przewodnika po gwiazdach? Czy ciemnego, rozgwieżdżonego nieba starczy dla nas wszystkich? Tego wszystkiego dowiedzie się w dn…. w….

Chcemy ukazać Wam ziemię widzianą nie tylko z kosmosu ale spoglądając na nią naszymi oczami. Pokażemy Wam żeński i męski punkt widzenia na wszechświat. Ujrzycie cuda natury, których niewiele osób (również astronomów) ma szansę w Europie zobaczyć.

Chcemy Was poruszyć i zachwycić rozgwieżdżonym krajobrazem Karpat. Wierzymy, że oglądając zdjęcia i filmy poklatkowe nocnego życia, doświadczycie harmonii, spokoju i radości.

Żyjemy z pasją i z niej uczyniliśmy sposób na życie. Tym wszystkim chcemy się z Wami podzielić.

Dolistowie - pierwsze w Polsce gospodarstwo astroturystyczne, gdzie można prawdziwie wypocząć pod rozgwieżdżonym, bieszczadzkim niebem. Cisza, ciemność i czar bieszczadzkiej przyrody to jego główne atuty. Hamak, dobra książka, kąpiele w górskiej rzece San, wędrówki po nocnym niebie (profesjonalne pokazy astronomiczne), warsztaty fotograficzne i smaczna, wegetariańska kuchnia to tylko niektóre tutejsze atrakcje. Wypoczywając w Dolistowiu dowiesz się dlaczego ciemność jest zdrowa, mądra i bezpieczna a towarzyszyć Ci będzie Mleczna Droga taka sama, jaką Kopernik miał nad swoją głową.

 

Pavol Ďuriš ze Słowacji.

Astronomią zajmuje się już od dziecka. Posiada bogate doświadczenie w obserwacji nieba oraz robieniu zdjęć nocnego krajobrazu. Jest przewodniczącym Sekcji ochrony przed zanieczyszczeniem światłem w Słowackim Towarzystwie Astronomicznym przy Akademii Nauk. Jest autorem wielu publikacji, artykułów w mediach oraz prelekcji tematycznych. Współtworzył pierwszy na Słowacji Park Ciemnego Nieba „Połoniny” – miejsce z najmniejszym zanieczyszczeniem sztucznym światłem w kraju. W ramach ekspedycji astronomicznych „Podróże za ciemnym niebem”, które współorganizował, odwiedził wiele miejsc w świecie, gdzie szukał „dzikiego” gwiaździstego nieba. Ostatecznie odnalazł je w Bieszczadach, gdzie inicjował utworzenie Parku Gwiezdnego Nieba „Bieszczady”. Przeszedł pół świata, by w końcu odkryć, że największy skarb leży w domu.

Gospodyni Dolistowia Edyta Maria Wyban

Zamieniwszy dynamikę i pośpiech dużego miasta na ciszę i spokój malowniczej wsi nad Sanem, stałam się bez wątpienia wybrańcem pośród gwiazd. Kocham ciemność i nocne, dzikie wędrówki po karpackiej puszczy. Z radością fotografuję za dnia i w nocy. Swoje estetyczne przeżycia utrwalam nie tylko na zdjęciach ale prowadząc regularnie swój literacki blog. Chętnie zajmuję się stolarką a moimi ulubionymi pracami są lustra w drewnianych ramach. W gospodarstwie Dolistowie, które stworzyłam w Bieszczadach, promuję zdrową i energetyczną kuchnię wegetariańską oraz wypoczynek w ciszy i ciemności, blisko natury. Dzięki Pavlowi, Dolistowie zmieniło swoje oblicze i stało się gospodarstwem astroturystycznym. Zaś ja sama odkryłam, że moją misją jest mówienie o terapeutycznej mocy dzikiej ciemności oraz jej ochrona przed zanieczyszczeniem sztucznym światłem.

W poszukiwaniu Króla Juliana czyli rowerem po Madagaskarze

19 listopad 2017 (niedziela) godz. 18:00 kup bilet

Grzegorz Baltazar Kajdrowicz





... Po wyjeździe z Ampefi kolor ziemi zmieniał się kilka razy. Zapewne zależało to od tego, co wylewało się z wulkanów, które widać tu na każdym kroku. W korycie rzeki - strumienia, Malgasze porobili pola ryżowe i czasami na nich nawet pracują. Gdzieniegdzie były "porozrzucane" wielkie bomby bazaltowe. Droga póki co, jeszcze asfaltowa (N43) wspinała się żwawo w górę, by w najwyższym punkcie sięgnąć 1540 m n.p.m. Dalej już było tylko gorzej. W miasteczku chyba powiatowym Soavinandriana asfalt zakończył swój i tak już marny żywot. Samo miasteczko za czasów kolonii francuskiej musiało być całkiem ładne. Świadczyć o tym może plac centralny czy niektóre domostwa. Teraz najlepiej wymalowanym budynkiem jest kościół i knajpa. Tak samo chyba jak u nas. Reszta pamięta chyba pędzel de Gaulle. Ruszyliśmy ochoczo czerwoną dróżką w dół. Droga jeszcze była. Na mapie została oznaczona kolorem żółtym, co może świadczyć o jest przejezdności i ważności. I o ile ważność można sobie wyobrazić, to z przejezdnością nie miała nic wspólnego. Jak się później okazało, przejezdny był tylko odcinek kilku kilometrowy. Dalej to ona nie nadawała się nawet dla czołgów. No ale mądry Polak - Wazacha - da rade. No bo jak nie my to kto? No i daliśmy radę. Przez 10km to czym staraliśmy się jechać nie miało nic wspólnego z droga, nie miało nic wspólnego ze ścieżką. To był tor przeszkód niczym droga na Euro 2012 na Ukrainie. Tam po podobnych drogach kiedyś jeździłem, też żółtych i też tylko dla czołgów. No ale nic to droga. Widoki były tego warte. W dole zielone poletka ryżowe, gdzieniegdzie przycupnięte niewielkie chatki. Czasami spotykaliśmy Malgaszy, którzy nigdy nie szli bezproduktywnie. Zawsze coś ze sobą nieśli. Czy to kura, czy chrust, czy węgiel drzewny. W końcu dojechaliśmy do mostu. Od mostu jest nawet asfalt. Oby był jeszcze też i jutro. A czy był, o tym na pokazie. (...)

Grzesiek, choć od ponad 25 lat używa imienia Baltazar, znany w Przemyślu z czasów licealnych jako Koniu, urodził się 13 w piątek. Co prawda niewiele po północy, ale jednak był już 13 w piątek. Data ta determinowała jego życie i to bynajmniej nie chodzi o bycie pechowcem.

Po ukończeniu studiów na krakowskiej Akademii Górniczo - Hutniczej, przeniósł się do Warszawy, gdzie żył i pracował do października 2015 roku, by wrócić z powrotem w rodzinne strony, do najpiękniejszego z miast jakie widział, do Przemyśla.

Od niepamiętnych czasów naprawiał i składał rowery. Swojemu koledze z ulicy potrafił sprzedać składaka przerobionego na przerzutki i nie miało znaczenia, że łańcuch przeskakiwał. Marketing był najważniejszy.

Jego pierwszym rowerem górskim, był samodzielnie złożony na stalowej ramie, piastach od motoroweru Simson i klamkach hamulcowych od motoru Java, pancerny rower wagi co najmniej 6*XL. Tym cudem pokonał trasę z Przemyśla do Sanoka, ale wrócić już nie miał siły. To zmotywowało go do pracy nad kondycją i dzięki temu w przyszłości mógł pokonywać o wiele dłuższe trasy na o wiele cięższym sprzęcie.

W swoim dotychczasowym życiu odbył wiele wypraw rowerowych po 5 Kontynentach (czasami zsiada z roweru, jak w przypadku Etiopii) m.in.:

Wiedeń - Chamonix przez 20 wysokogórskich przełęczy alpejskich w tym 13 powyżej 2 tys. m n.p.m. z Passo dello Stelvio (2758), a także Wenecja - Budapeszt wraz z Alpami Julijskimi w Słowenii i Dolomitami we Włoszech. W 1999 r. przejechał przez wysokogórskie obszary wulkanicznego archipelagu Wysp Kanaryjskich oraz przełęcze szwajcarskich Alp. W roku 2000 celem rowerowych wojaży była Turcja. W 2001 roku odwiedził Norwegię. W 2002 przejechał przez Góry Skaliste Kanady. Na przełomie roku 2004 i 2005 przejechał Nową Zelandię, która była jego wielkim marzeniem i wyzwaniem. W 2006 odwiedził Kirgizję a rok później ponownie Norwegię. Wyprawa w 2008 roku odbyła się w do Maroka. W 2009 roku ruszył śladami wypraw krzyżowych do Syrii i Jordanii, rok później w maju odwiedził jedną z przepięknych Wysp Kanaryjskich - Fuertaventure, a we wrześniu 2010 roku przejechał w szerz Madagaskar. W 2012 ponownie wrócił do Maroka, a we wrześniu przejechał przez Albanię. W 2013 roku objechał jezioro Bajkał. W latach 2015 i 2017 po raz trzeci i czwarty odwiedził Maroko, które urzekło go swoim pięknem, otwartością i kolorytem. Współautor kilku książek podróżniczych w tym "Podręcznika Przygody Rowerowej".

Uwielbia Łemkowszczyznę i Huculszczyznę na Ukrainie. Świetnie czuje się w klimatach krajów postsowieckich.

Ostatnie dwa lata spędził na odkrywaniu nowego zajęcia, opanowała go bardziej niż rower, biegoza. Swoje podróże rowerowe próbuje zgrać z begami i podąża ich tropem. Wyczyny Baltazara można śledzić na portalu biegowym Enduhub

Jego wielkim marzeniem jest przejechać od północy po Przylądek Horn wszystkie Ameryki.

W życiu kieruje sie kilkoma dewizami: "bo liczą się ludzie w drodze i droga w ludziach" | "nie czyń priorytetu z kogoś, kto ma cię tylko za opcję", "Nieważne ile było porażek. Pomyśl o tym, ile jeszcze czeka Cię w życiu zwycięstw", a ostatnio doszła jeszcze jedna: "Ciesz się każdym dniem i mniej w d... tych, którzy Ci to utrudniają"

Zdjęcia z pokazów

Facebook

Lwów na starych fotografiach

Napisz do nas